Calo des Moro, Cala Mesquida, Es Trenc – bajeczne plaże Majorki

Jest ich tysiące. Prawie tyle co gwiazd na niebie. Ciągną się kilometrami…bez końca…piaszczyste, kamieniste, o złotym lub białym piasku, oblane błękitnymi wodami morza lub oceanu. Niejeden z Was marzy, by zanurzyć stopy w cieplutkiej wodzie i pospacerować w blasku zachodzącego słońca po mięciutkim piasku, który delikatnie będzie łaskotał Wasze bose stópki. Takie perełki wśród plaż i piękną scenerię do zażywania kąpieli słonecznych odnalazłam na Majorce. Wybierając się w podróż dookoła wyspy znaleźć można mnóstwo urokliwych zatoczek tzw. „calas” jak i szerokich, długich piaszczystych plaż. My postanowiliśmy odwiedzić te małe, często ukryte gdzieś w zaroślach jak i te bardziej dostępne dla turystów.

ES TRENC

es trenc14

Pierwszą plażą na Majorce, wyłączając oczywiście słynną Playa de Palma, gdzie moje stopy dotknęły rozgrzanego, złocistego piasku była Es Trenc. To piękna, dzika, piaszczysta plaża, położona na południu wyspy, nieco wyizolowana, gdyż nie znajdziecie tutaj żadnych resortów i hoteli, jedynie kilka restauracji i barów. Najbliższe miasteczko, gdzie można się zatrzymać to nadmorska miejscowość Colonia Sant Jordi, znajdująca się 7 km od Es Trenc. Stąd możecie popłynąć na niewielki archipelag wysepek Cabrera położonych na terenie parku narodowego. Można zatem połączyć leżenie na plaży z rejsem na dziewicze wysepki. Nam jednak nie starczyło już na to czasu. Jeden z powodów, dla którego kiedyś będziemy mogli tu wrócić. Es Trenc od stolicy wyspy dzieli jedynie 54 km, z kolei od El Arenal, które było naszą bazą wypadową tylko 37 km.

Jak dojechać na plażę?

Dojazd do plaży nie jest skomplikowany i nie zajmie Wam dużo czasu. Jadąc z El Arenal lub stolicy wyspy należy kierować się drogą MA-19 w kierunku miejscowości Campos, następnie skręcić na rondzie w drogę numer MA-6040 w kierunku Colonia Sant Jordi. Przed dojazdem tutaj po drodze znajdziecie mnóstwo oznaczeń dotyczących plaży, więc na pewno się nie zgubicie i będziecie wiedzieć gdzie należy skręcić.  Droga jest dosyć wąska i prowadzi głównie przez pola ale z dojazdem nie mieliśmy najmniejszego problemu. Następnie auto zostawiacie na parkingu, idąc dalej na piechotkę przez wydmy docieracie na miejsce.

mapa Es Trenc

Aby dostać się na jedyny, darmowy parking w pobliżu plaży, gdzie możecie zostawić auto  za free trzeba wybrać się z samego rana, inaczej opłata za parking wynosi 5€ za cały dzień ale na pewno nie pożałujecie. Plaża zaliczana jest do jednych z najpiękniejszych na Majorce, nazywana często „balearskimi karaibami”. Nie bez powodu, gdyż kolor wody jest niebiańsko błękitny a woda przejrzyście krystaliczna. Przed przyjazdem tutaj byłam bardzo sceptycznie nastawiona czy na pewno to dobry wybór, żeby tu przyjechać, ze względu na negatywne opinie internautów. Po raz kolejny jednak przekonałam się, że ludzie czasem piszą bajki a niektórym turystom nie dogodzi, chociażby wszystko było perfekcyjne i tak znajdą jakieś minusy. Być może doskwierał im widok nagich spacerowiczów, gdyż nudystów tutaj nie brakuje. Nie ma dla nich specjalnie wydzielonej strefy więc spotkać można ich wszędzie.

Zmierzamy zatem w kierunku plaży, gdzie po chwili naszym zniecierpliwionym oczom ukazuje się lazurowy horyzont. Możecie sobie wyobrazić nasze zdziwienie, gdyż nie spodziewaliśmy się aż tak pięknego widoku, niemal opadły nam szczęki. Ostatnim razem tak błękitny kolor morza widzieliśmy na Karaibach.

es trences trenc2es trenc3estrenc1es trenc 4

Nacieszyliśmy oczy i kadr naszego obiektywu, gdyż zdjęcia można było robić bez końca. Jednak słońce grzało tak mocno, że patrząc na morze, marzyliśmy już tylko o tym, żeby wskoczyć do tej iście błękitnej wody i schłodzić nasze rozgrzane ciała 🙂Jednomyślnie ruszyliśmy w stronę plaży, żeby poszukać dobrej miejscówki do plażowania. Ku mojemu zdziwieniu i na całe szczęście plaża była mniej zatłoczona niż Playa de Palma. Miejsce znaleźliśmy szybciutko i bez większych poszukiwań. Dla wygodnych i tych, którzy preferują cień, znajdziecie sporo leżaków, które można wypożyczyć za drobną opłatą. My jednak zdecydowaliśmy się na ręczniki i leżenie na złocistym piasku. Miejsca jak dla mnie było pod dostatkiem a czysta woda zachęcała, żeby do niej jak najszybciej wskoczyć.

es trenc6es trenc7

Kąpiele słoneczne w takim miejscu to czysta przyjemność dla ciała i ducha. Woda była ciepluteńka a piasek tak nagrzany, że trzeba było szybko uciekać do wody. Zejście jest płytkie i bardzo łagodne, więc nie bójcie się tutaj zabrać Waszych pociech. Uważam, że to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi i o wiele spokojniej niż przy słynnej Playa de Palma, w dodatku bajeczne widoki. W oddali, na horyzoncie falują po morzu białe, prywatne jachty i żaglówki.

estrenc

20170820_123311

es trenc12es trenc10es trenc11

A dla spragnionych znajdą się same rarytasy np. kokosy, arbuzy i inne soczyste owoce, które rozwożone są taczkami wzdłuż całej plaży. Grzechem byłoby nie spróbować, aż ślinka cieknie 😋

owoce

Es Trenc kusi swoim niebanalnym kolorem wody. Uważam, że znaleźć tutaj można wszystko co potrzebne jest nie wybrednym plażowiczom: jasny, mięciutki piasek, czysta woda, dość sporo miejsca do plażowania, kilka restauracji i barów, więc nikt z głodu i pragnienia nie umrze, również wypożyczalnia parasoli, leżaków i sprzętów wodnych. Myślę, że takiej plaży nie można pominąć i warto ją odwiedzić podróżując po Majorce.

CALO DES MORO

calodesmoro1

O tej niezwykle dziewiczej plaży nie miałam zielonego pojęcia dopóki koleżanka z pracy – Hiszpanka nie powiedziała mi o jej istnieniu i że koniecznie musimy ją zobaczyć. Sprawdziłam w internecie o czym mówiła z taką ekscytacją i oniemiałam z wrażenia. Oczywiście plaża w rzeczywistości wygląda lepiej niż na zdjęciach a ja przed wyjazdem oglądając fotki w internecie byłam przekonana że zdjęcia są grubo podrasowane. Dopiero przybycie na miejsce uświadomiło mi jak bardzo się myliłam. Myślałam, że takie miejsca istnieją tylko na drugim końcu świata a tu ot tak! na wyciągnięcie ręki taka perełka. Teraz już wiem, w jakim błędzie żyłam. Czasem nie warto jest jechać daleko, płacąc grube pieniądze za luksusowe hotele, gdyż w Europie jest wiele pięknych miejsc, gdzie można pojechać a pogoda niekiedy będzie lepsza niż w tropikach o czym zdążyłam się już przekonać lecąc na Dominikanę w zeszłym roku.

Jak dojechać do plaży?

I tutaj już pojawia się problem bo niestety nie jest tak łatwo jak w przypadku Es Trenc o czym za chwilę się dowiecie. Plaża znajduje się w południowo – wschodniej części wyspy, około 45 km od El Arenal i 61 km od stolicy. Dotarcie tutaj okazało się nie lada wyzwaniem. Podobnie jak w przypadku Es Trenc należy kierować się drogą MA-19 do miejscowości Campos a następnie kontynuować w kierunku Santanyi.

cala des moro

I tutaj już napotkaliśmy problem bo na plaże nie ma żadnych tabliczek, znaków drogowych ani oznaczeń. Oczywiście po drodze zabłądziliśmy i straciliśmy dużo czasu na dojazd. Zniechęceni już prawie straciliśmy nadzieję, że tutaj dotrzemy. Nawigacja pokierowała nas w stronę Cala Santanyi a tak na prawdę, jak się później okazało trzeba było dojechać do miejscowości Cala Lombards, skąd resztę drogi ok 2.8 km należało pokonać na piechotę, gdyż nie ma tam bezpośredniego dojazdu samochodem. Byłam tak podekscytowana dotarciem tutaj, że pomyślałam sobie, że musimy tam dotrzeć za wszelką cenę a było tak gorąco, że pot spływał z czoła. Zostawiliśmy samochód w miasteczku Cala Lombards. Najlepiej o dalszą drogę zapytać się lokalsów na miejscu, aczkolwiek zauważyłam, że niechętnie chcieli się dzielić informacją z turystami jak dotrzeć do rajskiej plaży. Jak się później dowiedziałam Calo des Moro jest jedną z sekretnych plaż, które lokalni chcieli zachować dla siebie. Droga, która prowadzi do plaży jest prywatna i zamknięta dla turystów o czym informuje znak w postaci zakazu wjazdu. Niektórzy decydują się złamać zakaz, jednak nie polecam, gdyż w drodze powrotnej na przeciwko ulicy stał patrol policyjny, który łapał wszystkich nie przestrzegających przepisów.

Żar leje się z nieba a my zmęczeni poszukiwaniami nareszcie znaleźliśmy się na właściwej drodze, pełnej pięknych, kolorowych hacjend. Dopiero tutaj dostrzegliśmy małą, drewnianą tabliczkę z napisem „Calo des Moro”. Miałam wrażenie, że mieszkańcy specjalnie ją ukryli, żeby jak najmniej turystów tu dotarło. Wisiała na ogrodzeniu jednego z domów,  mało dostrzegalna i wcale nie rzucała się w oczy. I na tym ulica się kończy a zaczyna droga przez zarośla. Dojście do plaży nie jest łatwe, polecam zatem wziąć klapki do plecaka a na ten czas zaopatrzyć się w solidne buty bo czeka Was nie lada przeprawa. Dochodziła już prawie 12.00 a my jeszcze nie byliśmy na wymarzonej plaży. Zaczęłam się denerwować, że nie będzie już dla nas miejsca i będziemy mogli zapomnieć o rajskim zakątku. Na dodatek, po drodze spotykamy parę, która ku naszemu zdziwieniu wracała w przeciwnym kierunku. Zapytałam dlaczego nie zostali na plaży. Odpowiedzieli, że widok z góry na plażę jest przepiękny ale nie ma tam już dla nich miejsca. Mimo tego postanowiliśmy zaryzykować i poszliśmy dalej.

Widok, jaki zobaczyliśmy nas poraził i jedyne co potrafiłam z siebie wydobyć to było wielkie „Wow”. Zresztą co tu dużo mówić. Sami zobaczcie.

20170822_12055020170822_120712

Dotarliśmy idealnie w samo południe, kiedy lazurowy kolor wody pięknie lśnił i mienił się w słońcu. Moja radość była tak wielka, że nie prędko chciałam schodzić w dół plaży tylko zostać tutaj i rozkoszować się pięknym widokiem z klifu. Ale kto nie chciałby wskoczyć  do tego nieba , zwłaszcza, że grzało niemiłosiernie i czułam się tutaj jak na pustyni.

calo

20170822_120717

Zatoczka jest niestety niewielka i pełno jest kamieni i głazów na plaży, że ledwie jest się gdzie wcisnąć. Plażowiczów też nie brakuje. I choć turystów było pełno to i tak uważam, że to jedna z najbardziej dziewiczych plaż, jakie do tej pory widziałam.

20170822_120730

calodesmoro

Zeszliśmy niżej, żeby zrobić kilka zdjęć plaży od drugiej strony. Efekty przeszły chyba nasze najśmielsze oczekiwania. To jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie widziałam i choć plaży daleko było od zgiełku i braku tłumów to i tak uważam, że warto tu przyjechać i zobaczyć to cudo natury.

calo des moro

20170822_155427

20170822_15450120170822_154734

20170822_155437Untitled20170822_160211

Zeszliśmy na plaże. Ponieważ miejsca już nigdzie nie było rozbiliśmy się w małej jaskini. I tak byliśmy już spaleni słońcem a stopy mnie piekły niemiłosiernie, więc potrzebowałam uciec do cienia. Przyszła pora żeby wskoczyć do wody.

20170822_13232420170822_13231420170822_133658

Nie zostaliśmy długo na plaży mimo, że mnie oczarowała i powaliła na kolana. Ponieważ był to nasz ostatni dzień przed odlotem chcieliśmy zobaczyć jeszcze stolice tego samego dnia. W drodze powrotnej ogarnęło mnie takie zmęczenie, że ucięłam sobie małą drzemkę w samochodzie 😋

CALA MESQUIDA

cala

Piękna, piaszczysta Cala Mesquida o złotym piasku, otoczona wydmami zupełnie różni się od swoich poprzedniczek. Dopiero teraz pisząc ten post i przeglądając zdjęcia widzę, że każda z nich była zupełnie inna. Położona w północno – wschodniej części wyspy z pewnością zachwyci miłośników lazurków i zapierających dech w piersiach krajobrazów. Dość częste wiatry i wysokie fale sprawiają, że jest idealnym rajem dla surferów.

Jak dojechać do plaży?

Cala Mesquida była najbardziej oddaloną plażą od naszego miejsca zatrzymania, do której wyruszyliśmy. Mieliśmy do pokonania 80 km ale drogi na Majorce są tak rewelacyjne, że prowadzenie auta to czysta przyjemność a dodarcie na miejsce to pikuś 🙂. Dojechaliśmy zatem bez najmniejszych problemów. Najszybsza trasa to droga MA-15 w kierunku miejscowości Manacor a potem to już z górki a wszystko możecie sprawdzić na niezawodnej mapce.

cala mesquida

Na miejsce docieramy jeszcze przed południem. Już na oko widać, że miasteczko jest znacznie większe niż pozostałe i tętni życiem. Dookoła jest bardzo zielono. Przez chwile poczułam się jakbym wjechała do jakiegoś parku. Znaleźć tu można liczne restauracje i sklepiki z pamiątkami. Najważniejsze, że pogoda nam dopisywała a przez cały pobyt nie spadła ani jedna kropla deszczu. Wakacyjna radość trwała i nie przysłoniła jej żadna chmurka 😉. O dziwo dopisało nam też szczęście z miejscem parkingowym, które znaleźliśmy szybciutko i w dodatku za free. Zaraz obok, dosłownie kilka kroków od parkingu roztaczał się panoramiczny widok na morze, więc od razu ruszyliśmy w stronę błyszczącej w słońcu, lazurowej toni wody. Kolor morza w tym miejscu był oszałamiający, więc nie obyło się bez fotek.

calameskida10meskida5meskida

Po prawej stronie znajdowała się restauracja z przeszklonym tarasem, gdzie można było delektować się włoskimi specjałami z pięknym widokiem na morze i dryfujące fale. My jednak zdecydowaliśmy się pójść na lewo w stronę klifu, nad którym znajdowała się panorama widokowa.

cala mesquida 2

meskida6

Stąd błękitne morze lśniło jeszcze piękniej a w oddali widać było złocistą plażę. Zostaliśmy tutaj chwilkę by nacieszyć oczy pięknym widokiem i wsłuchać się w szum morskich fal, które spienione uderzały o klif, nad którym staliśmy. Nic tak nie koi zmysłów jak świeża, morska bryza. Trafiliśmy akurat na wietrzny dzień a fale były tak ogromne, że bardziej sprzyjały surferom niż spragnionym kąpieli morskiej plażowiczom. A o tej można było pomarzyć 🙂 Mimo to udaliśmy się w stronę plaży. Cala Mesquida ukryta jest wśród piaszczystych wydm. Zejście do plaży prowadzi tuż obok jednego z resortów hotelowych, schodami w dół. Stąd również roztaczał się niezapomniany widok na piękną „cale”.

mesquida

20170821_163821

meskida9

Ilość turystów jaką zobaczyliśmy również była imponująca, ale plaża była dość szeroka a my znaleźliśmy miejscówkę tuż przy samym morzu. Wiatr był na tyle silny, że chyba po raz pierwszy nie czułam na skórze piekącego słońca. Mogłam leżakować bez końca i skosztować błogiego lenistwa. Z oddali słychać było jedynie gwizdki, dochodzące od ratowników, którzy próbowali ogarnąć i doprowadzić do porządku skaczących we fale ludzi. Zaintrygowani sprzyjającymi okolicznościami natury, podążyliśmy ich śladem, skacząc do wody jak małe dzieci. Radości końca nie było.

20170821_123533calameskida2calameskida

meskida11

W końcu trzeba było wyjść z wody bo tego samego dnia czekała na nas jeszcze jedna plaża Calla Agulla, położona zaledwie kilka kilometrów od Mesquidy. Niektórzy twierdzili, że jest ładniejsza, na mnie jednak nie wywarła specjalnego wrażenia i nie wyróżniała się niczym szczególnym, poza otaczającym ją niezwykłym lasem piniowym. Być może powodem było powoli zachodzące już słońce, gdyż dotarliśmy tu dosyć późno. Turystów było mniej. Pewnie ze względu na późną porę. Prawdziwym smakoszom mogę jednak polecić wizytę w restauracji, położonej nad samą plażą, gdzie zjadłam pyszną sałatkę a i widoki były całkiem, całkiem 😉 Nie wiem jak Wy ale ja zgłodniałam 😋

20170821_174059

cala agulla

Przydatne informacje:

  • parking Es Trenc – 5€
  • Palma de Mallorca – Es Trenc – 54 km
  • Palma de Mallorca – Calo des Moro – 60 km
  • Palma de Mallorca – Cala Mesquida – 85 km
  • wybierając się na plażę Calo des Moro radzę wybrać się wczesnym rankiem aby znaleźć dogodne miejsce do plażowania, w przeciwnym razie może być problem
  • aby dotrzeć do Calo des Moro należy zostawić samochód w miasteczku Cala Lombards skąd pieszo należy przejść około 3 km, rekomenduję zabrać ze sobą odpowiednie obuwie, najlepiej wygodne adidasy

 

8 myśli w temacie “Calo des Moro, Cala Mesquida, Es Trenc – bajeczne plaże Majorki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s